Odrzański Spływ Wiosenny 2008
Troszkę o początkach...
2008-03-23
O PREHISTORII ODRZAŃSKIEGO SPŁYWU.
Według mnie po raz pierwszy odbyło się to tak : 5 maja 1962 roku - za datę tę oczywiście głowy dać nie mogę - Komenda Chorągwi zorganizowała ogólnochorągwiany Rajd Szlakiem Powstańców na Górę św. Anny. Pieszy i rowerowy.
Trzy nasze drużyny, mające już wówczas pewną ilość sprzętu wędrownego, postanowiły wybrać się na ten rajd wodą. Były to:
- 14 HDW z Bytomia, posiadająca 4 kanadyjki sklejkowe ( 3-osobowe )
- 2 HDW z Chorzowa, mająca 3 kanadyjki kryte płótnem,
- 27 HDW z Mikołowa, właścicielka 3 pięknych kajaków - składaków.
Ustaliliśmy wspólnie, że wycieczkę rozpoczniemy pod mostem kolejowym w Raciborzu. Ze względu na łatwość dotarcia tam po kolejowym transporcie sprzętu. Jako punkt docelowy ustaliliśmu Zdzieszowice. Również mając na uwadze łatwość zorganizowania kolejowego transportu powrotnego.
Kiedy nasz plan dotarł do wiadomości „ ogólu” na kwietniowych odprawie drużyn wodnych, druh Jasiu Kulejewski, retman tarnogórski zaproponował, aby w rajdzie na Górę św. Anny wzięły udział także drużyny, które jeszcze sprzętu nie mają. Oraz, aby podjąć próbę umożliwienia im spłynięcia Kanału Gliwickiego i Odry statkiem lub barką odrzańską. Na tejże odprawie powstanowiono nazwać trasę odrzańską SZLAKIEM WAWELBERGA, a trasę Kanału Gliwickiego SZLAKIEM KAPITANA OSZKA. I tak już pozostało.
Wycieczka szlakiem Wawelberga udała się znakomicie. Bytom płynął pod dowództwem dh Zwolskiego, Chorzów pod komendą Maćka Gadomskiego, ja zaś przewodniczyłem zastępowi mikołowskiemu, pełniąc zarazem z wieku i urzędu funkcję Komodora Spływu. Natomiast sprawa wycieczki „okrętowej” szlakiem kpt. Oszka znacznie się skomplikowała. Pomyślne początkowo pertraktacje z „ Żeglugą na Odrze” załamały się w ostatniej chwili. Ale dowódca grupy - phm Piotr Rudzki oraz jego zastępca - phm Cieślewicz nie załamali rąk. Zebraną w gliwickim porcie wiarę ( około 70 druhen i druhów ) przetransportowali po zwiedzeniu portu koleją do Sławęcic, a stamtąd spieszona gromada wodniacka ruszyła przez Zalesie i Leśnicę na Górę św. Anny. Nocleg zaimprowizowano w chłopskich stodołach. Zarówno środek lokomocji, jak i były niemal takie same, jak Oddziału Szturmowego Marynarzy kpt. Roberta Oszka. Taki był początek corocznej, urzekającej ODRZAŃSKIEJ PRZYGODY.
Potem - aż do następnej „ chorągwianej masówki turystycznej „ w roku 1966 spływ miał charakter bardzo kameralny. Spływały go - przeważnie szlakiem Wawelberga - drużyny Bytomia, Chorzowa, Mikołowa i Tarnowskich Gór. Gliwice w 1965 roku „ przetarły” jako pierwsze szlak kpt. Oszka uzyskując zezwolenie na spłynięcie Kanału Gliwickiego.
W ramach akcji BYLIŚMY, JESTEŚMY, BĘDZIEMY inaugurującej okres obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego Komenda Chorągwi ZHP w Katowicach zorganizowała w dniach 19-25 maja imprezę turystyczną pod nazwą : Harcerskie Dni Toszka. Ówczesny Pilot Chorągwi dh hm Stanisław Kosterski zaproponował drużynom masowy udział w tej imprezie poprzez spłynięcie szlakiem Wawelberga i szlakiem kpt. Oszka do Zdzieszowic, aby stamtąd poprzez Leśnicę dostać się koleją do Toszka i wziąść udział w uroczystościach centralnych, kończących Dni Toszka.
Spływ po raz pierwszy przyjął taką postać, jak ma mniej więcej teraz. Wspaniałym, mobilizującym preludium do niego był „lądowy” zlot wszystkich drużyn wodnych w Chorągwi, odbyty w dniu 2.05.1966. Na Cmentarzu Garnizonowym w Katowicach z okazji odsłonięcia pomnika pkt Oszka, zbudowanego własnym wysiłkiem i własnym sumptem przez 96 HDW w Tychach.
Spływ szlakiem kpt. Oszka miał przebieg następujący : 19 maja 1966 roku o godz. 13.00 uroczysty apel drużyn spływowych w Porcie Gliwickiem z udziałem władz miasta Gliwic i Dyrekcji Portu. O godz. 14.00 opuszczając port przedefilowały przed zaproszonymi gośćmi następujące drużyny:
- 14 HDW Bytom na 5 kanadyjkach i 1 „czwórce” wiosłowej ( dh Marian Wontek )
- 75 HDW Bytom - 3 kanadyjki i zmotoryzowany BÓBR ( dh J. Ślosarczyk )
- 21 i 4 HDW Gliwice - 8 kajaków ( dh R. Niźnikiewicz)
- 2 HDW Piekary - 1 kajak ( dh Szymik )
- 31 i 85 HDW Katowice - 4 BOBRY, 2 szalupy „6”, 2 składaki ( dh Matyja)
- 96 HDW Tychy - 6 składaków i 2 kajaki sztywne ( dh Krasoń).
W sumie ponad 100 uczestników.
Zaszczyt pełnienia funkcji Komodora Spływu przypadł mnie. Moim zastępcą był hm Jerzy Ślosarczyk.
Szlakiem Wawelberga, który miał po raz pierwszy swój punkt startowy w Olzie, plynęły następujące drużyny:
- HDW z Cieszyna - 4 kajaki ( hm L. Kohutek),
- HDW Marklowice - 3 kajaki i łódę wiosłowa „ 4 „ ( phm Kłosok),
- HDW Rybnik - 5 kajaków ( dh Józef Wons). W sumie 28 uczestników.
Komodorem szlaku był dh Oślizlok - retman wodzisławski.
Po dotarciu do Zdzieszowic komodorzy szlaków przekazali dowództwo „ Komendantowi całości „ dh phm Adamowi Michalskiemu, który zostawiając na miejscu wachty załadowcze poszczególnych drużyn natychmiast poprowadził ową „całość” przez Górę św. Anny do Leśnicy, a stamtąd pociągiem do Toszka, gdzie uczestnicy w ramach centralnego biwaku drużyn turystycznych rozbili osobny „podobóz wodny”.
Potem znowu przez trzy lata nastąpiły dla szlaków odrzańskich „dni chude”. Drużyny wodne uczestnicząc w dalszym ciągu w masowych rajdach chorągwianych przeniosły na trzy lata swoje głowne uderzenie turystyczne na szlaki wiślańskie ( Pszczynka, Korzenica, Mała Wisła, Przemsza). Tylko „96” tyska, „21” gliwicka oraz „6” rybnicka pozostały wierne Odrze, organizując ( w różnych terminach ) wycieczki drużyn po tradycyjnych już szlakach.
O OKRESIE ŚWIETNOŚCI ODRZAŃSKICH SPŁYWÓW WIOSENNYCH
W latach 1969 - 1970 nastąpiło całkowite odmłodzenie Zespołu Pilota Chorągwi. Rozpoczęła w nim pracę ekipa młodych entuzjastów, którzy po ukończeniu studiów wyższych, czy też średnich szkół technicznych powrócili do czynnej pracy w Związku. Nowy zespół instruktorski, któremu przewodził hm Wojciech Czech, ówczesny zastępca Pilota Chorągwi, a od roku 1971 Pilot Chorągwi, dostrzegł od razu wielkie walory gwiaździstego spływu odrzańskiego. Imprezy niezmiernie wychowującej i mobilizującej. Dostrzegł także rolę rajdu - jako okazji sprawdzającej w naturalny sposób wartość harcerską każdej drużyny. Okazało się później, że istotnie, w odrzańskim spływie, jak w dobrym lustrze odbija się każdy postęp i każdy regres poszczególnych drużyn.
W latach 1969-1970 postanowiono zatem , że SPŁYW ODRZAŃSKI będzie dwuszlakową imprezą doroczną, otwartą dla wszystkich drużyn wodnych i że będzie miał charakter jakby małego zlotu tych drużyn. Uczestnictwo w nim będzie dobrowolne. Każda drużyna organizuje swoją wycieczkę i związane z nią biwaki zupełnie samodzielnie. Jest wszakże zobowiązana do dyscypliny na szlaku płynąc w konwoju na rzece żeglownej. Obowiązkiem drużyny jest ponadto udział w centralnym biwaku końcowym i imprezie kończącej spływ na Górze św. Anny.
Takie były wstępne, nie ujęte jeszcze w żaden regulamin ustalenia. Już w roku 1970 spływ ( na razie jeden szlak) przybrał charakter imprezy ogólnochorągwianej. Pod dowództwem Komodora dh. pwd Edwarda Słabolepszego 54 druhen i druhów pokonało szlak kpt. Oszka na trasie Gliwice - Zdzieszowice, kończąc go zgodnie z przyjętym planem na Górze św. Anny.
W roku 1971 takim samym spływem, nieco liczniejszym ( 63 uczestników) dowodzi phm Marek Wicher. Ale odnotować należy w tym roku bardzo atrakczjne urozmaicenie spływu. Oto 6 HDW z Rybnika po czterokrotnej, dokładnej penetracji rzeki Rudy spływa ją w dniach imprezy chorągwianej, aby na Odrze dołączyć do konwoju szlaku kpt. Oszka. Organizator wycieczki „6” rybnickiej phm Eugeniusz Wróbel, pewnie nie przypuszczał, że ta piękna inicjatywa drużyny wzbogaci OSW w tyle nowych wartości turystyczno-krajoznawczych, a także - wybaczcie staremu patos - wartości patriotyczno-wychowawcze. Że zmieni charakter spływu, że nada mu postać rajdu gwiaździstego i że na stałe zadomowi się w jego programie jako szlak phm Stanisława Wolnego - Baranka.
W latach 1972 oraz 1973 komodorem OSW był hm Zygmunt Kroker.To właśnie pod jego „admiralskim” kierownictwem spływ przekształca się, stabilizuje i utrwala w jego obecnej postaci.
Po popularnym „Zydze” buławę komodora przejmuje hm Eugeniusz Wróbel. Dziejów władania spływem przez druha Gienka opisywał nie będę. One już „wspominek” nie potrzebują, ponieważ są to już „dzieje pisane” i w dodatku pięknie udokumentowane.
Druhu Pilocie! Sądzę, że żadnego przewinienia służbowego nie popełnię, jeśli jako pierwszy w dziejach OSW Komodor zauzurpuję sobie prawo przedstawienia wszystkich miłośników i entuzjastów naszego Wiosennego Zlotu Wodniackiego.
Przede wszystkim podziękowanie druhowi Gienkowi za jego wielki i uparty trud w dziele doprowadzenia naszej impezy do poziomu niemal wzorowego. Regulamin OSW, stale doskonalony, zwłaszcza jego dział dotyczący rywalizacji zespołowej drużyn, pomysł nagrody przechodniej, możliwość zwiedzania stoczni rzecznej i innych instytucji odrzańskich, dopracowanie charakteru końcowego biwaku wraz z jego obrzędowością, defiladami, przeglądami, programem końcowego ogniska, jakże piękną w swej skromności manifestację harcerską na Górze św. Anny, to wszystko zawdzięczamy głownie pomysłowości, inicjatywie, energii i konsekwencji druha hm. Eugeniusza Wróbla.
Na ustalenie się bardzo harcerskiego i bardzo swoistego charakteru naszej wiosennej imprezy wpływ miały niewątpliwie całe zespoły naszych drużyn. Im także - jako senior OSW - składam serdeczne podziękowania. Mam na myśli przede wszystkim 6 HDW z Rybnika, która pod wodzą swojego wieloletniego drużynowego hm Bronka Rducha nie tylko wytrwałym i upartym przykładem zachęciła inne drużyny do coraz liczniejszego udziału w trudnym, niebezpiecznym i w przygody obfitującym spływie szlakiem Wolnego - Baranka, ale ponadto umiała skomponować piękną, patriotyczną oprawę do momentu startu tej wędrówki. Zjednała nam w ten sposób spore grono przyjaciół naszej imprezy. Rozpoznała także dwa dalsze szlaki OSW - rzekami Pisną od Baborowa do jej ujścia pod Raciborzem, oraz Osobłogę na trasie Głogówek - Krapkowice. Jestem pewien, że szlaki te zaludnią się wnet zwiadowczymi łodkami innych drużyn. Swoją harcerską postawą, jednolitym umundurowaniem, dyscypliną, a przede wszystkim rozśpiewaniem „6” zawsze dawała dobry przykład innym drużynom. Zwłaszcza początkującym.
Drugą drużyną, którą należałoby koniecznie wyróżnić jest 39 HDW z Dąbrowy Górniczej. Aczkolwiek do OSW wystartowała znacznie później od Szóstki, wniosła do uatrakcyjnienia spływu nowy szlak : porucznika Floriana Fronczka, tzn. szlak Bierawki na trasie Czerwionka - Bierawa. Uzupełniła szlak Psiny. Stale obsadza swoimi flotyllami wszystkie szlaki główne OSW. Jej długoletni drużynowy hm Leszek Szulc, entuzjasta wiosennego spływu jeszcze w jego „prehistorycznym” okresie specjalizuje się w dowodzeniun spływem na rzekach trudnych,. Już kilkakrotnie komodorzył na Rudzie. Z jego inicjatywy „39” specjalizuje się w kolekcjonowaniu pięknej dokumentacji ikonograficznej OSW.
21 HDW z Gliwic od lat przygotowywała miejsce startu w Porcie Gliwickim. Organizuje „pierwsze ognisko” szlaku kpt. Roberta Oszka. To jej zasługą jest całkowite zdobycie dla sprawy OSW serca harcerskiego weterana hm Rufina Fulczyka - jednego z pierwszych śląskich drużynowych w roku 1920 i uczestnika III Powstania Śląskiego. Dh Rufin od kilku lat jest stałym uczestnikiem naszej imprezy. Ostatnio”21” pracuje nad nowym typem harcerskiego czółna roboczo-turystycznego. Wszystko to działo się w okresie, kiedy „21” dowodził phm Jacek Stumpf, a obecnie od dwóch lat hm Zygmunt Kroker.
Niektóre inne drużyny również dołożyły swoje cegiełki do dzieła wzbogacenia programu spływu, względnie podniesienia jego poziomu gospodarczo-organizacyjnego. Np. 27 HDW z Mikołowa (hm Marek Krawczyk), 4 HDW z Pszczyny ( phm Wojciech Kaczmarczyk), 96 HDW z Tych ( phm Krystian Saga), 90 HDW z Żor ( phm Zygmunt Łukaszczyk). Moi drodzy ! Mam pełne prawo sądzić, że OSW stał się w ciągu minionych 20 lat imprezą miłą i drogą nam wszystkim, cenną i wartościową.
Pamiętam kilka lat temu na naradzie drużynowych poddałem pod rozwagę propozycję, aby OSW organizować co dwa, względnie co trzy lata, ze względu na zbyt duże wysiłki organizacyjne i finansowe, jakie wkładać muszą drużyny w jego przygotowanie. Sala zawżała oburzeniem. Myślałem, że zostanę zlinczowany. Nie poparł mnie ani jeden głos. I to chyba było jednak słuszne. Ale jeśli tak nam wszystkim na naszym braterskim, wiosennym spotkaniu zależy to musimy potraktować jako nasze WSPÓLNE DZIEDZICTWO I WSPÓLNY DOROBEK oraz także nasz WSPÓLNY INTERES. Każdej drużyny i wszystkich razem. Nie może za to NASZE WIOSENNE SPOTKANIE odpowiadać wyłącznie Pilot Chorągwi i jego Zespół. Musimy się poczuć za nie odpowiedzialni WSZYSCY. Wzorem wymienionych wyżej drużyn występujmy z nowymi iniclatywami. Nie wszystkie możliwości turystyczne i krajoznawcze zostały już wyczerpane. Przestudiujmy mapy i ruszmy konceptem. Starajmy się urozmaicić go programowo i usprawnić organizacyjnie. Starajmy się wzbogacić go o nowe odkrzcia. Miejmy szeroko otwarte oczy!
Zawierajmy nowe znajomości i nowe przyjaźnie: między nami - harcerzami, z dawnymi bojownikami o wolność Nadodrza, ze współczesnymi odrzańskimi bohaterami pracy : kapitanami i marynarzami barek i pchaczy, pracownikami odrzańskich portów i śluz, odrzańskimi stoczniowcami, z nadodrzańskim ludem, który w niezmiernym trudzie od wieków tak gospodarnie uprawia skiby po obu brzegach wielkiej rzeki. Nieście im wszystkim - w trudnych czasach , w których żyjemy- harcerską radość i harcerski śpiew, budzące NADZIEJĘ.
OLD RIWER AND SEA WOLF.
Autorem gawędy starego wilka jest nieżyjący już dh hm Paweł Krawczyk - inicjator i pierwszy komodor tej pięknej imprezy.
